Krakowiacy

Spuściwszy się z gór w doliny rzek, widzimy ludność polską w dwóch głównie grupach chrobacką i mazurską. Rdzennie chrobacki żywioł dochował się najczyściej między Sołą a Rabą i za Wisłą, w właściwem Wielkiem Księztwie Krakowskiem, kraiku 22 mil kwadratowych. Tutaj osiągnął Krakowiak najwyższy średni stopień oświaty, nie wiele tracąc z prastarego swego obyczaju. W szczególny sposób przechowało się właśnie w Krakowskiem najwięcej baśni, pieśni ludowych, zwyczajów weselnych chrobackiego wieśniaka w najczystszej formie, jak niemniej pogańskiego niewątpliwie pochodzenia uroczystości: rękawki (święto wiosenne), lajkonika (jeździec na drewnianym koniu uwijający się w tłumie) i sobótki (na św. Jan), podczas której cała okolica Wisły żarzy się wieczorem w jasnych płomieniach płonącego chrustu; ta ostatnia uroczystość znachodzi się też u Rusinów jako Kupało. Odczuwanie przyrody, tak żywe, żebyśmy się tego nie spodziewali na pierwsze wejrzenie od chłopa, sprawia, że widzi on wiele zwierząt, ptaków i roślin w cudownem i czarodziejskiem oświetleniu. Z ziół znanych z własności leczniczych i czarodziejskich robi się dwa razy do roku wieńce, na Boże Ciało i Wniebowzięcie (Matkę Boską Zielną), poświęca się je przed kościołem i chowa jako środek ochrony na ten rok od chorób, pożaru i gradobicia. 

To dzielne plemię, śmiałe a pracowite, silnie zbudowane, energiczne i pewne siebie na każdym kroku. W czerwonej, zazwyczaj wysokiej czapce z piórem pawiem, ozdobionej aksamitną wstążką, w białej bądź czerwono haftowanej sukmanie; kaftanie niebieskim i spodniach w czerwone i niebieskie paski, w butach długich z podkówkami; krakowiak krępy, pleczysty i dorodny, raźnie i pokaźnie wygląda. Co krakowianka, to malina. W bucikach z korkami, w spódnicy pokostki, z czółeczkami mnóstwem wstążek przystrojonemi, ze spadającym na plecy i zakończonym wstążką warkoczem, w gorsecie atłasowym, w białej koszuli z kołnierzem i rękawami czerwono wyszywanemi - „pląsa z miną uroczystą, oburącz szatę ująwszy kwiecistą”. Ostrzyżone głowy mężatek pokrywa rodzaj białego turbanu z haftem. Od r. 1848 jest znaczny postęp co do dostatków i potrzeb życia krakowskiego wieśniaka. Zamieszkują pięknie bielone chaty, często obszerne i nieraz meblowane nawet z małomieszczańskim zbytkiem, ale też często bywają zrujnowani materyalnie i moralnie przez pijaństwo i pieniactwo, tudzież lekkomyślnem nadużywaniem kredytu. Zimowe dnie przemarnują w próżniactwie bez jakiegokolwiek przemysłu, toteż niejednemu doskwiera na przednowku. Śpiew ich rozchodzi się w twardem dur, płynąc jednostajnie po rolach, łąkach i pastwiskach, lub też tryskając w humorystycznym nastroju, a wyzywającym, pewnym siebie tonem na tanach w przepełnionej wiejskiej szynkowni. Krnąbrny za pańszczyźnianych czasów, podejrzliwy i źle usposobiony dla dworu w miodowych latach swej wolności, wytwarza teraz Krakowiak nowe bezwzględne przeciwieństwa zamożnego chłopa a podupadłego zagrodnika lub komornika, któremu każe się obejmować za kolana i oddawać sobie wszelkie honory, postrzegając z wyniosłą pychą granie tej nowej arystokracyi kmiecej; prastare zaś swe pochodzenie stwierdza wiernem, aczkolwiek nieświadomem naśladowaniem starego szlacheckiego polskiego obyczaju. 

Jaskrawo pomalowuje krakowski wieśniak mnóstwo figur świętych, które funduje znacznym kosztem, zwłaszcza na drogach krzyżowych, które jednak przypominają aż zbyt często azyatyckie bałwanki. Krakowiak mógłby roztoczyć niemniejsze niż Rusin skarby zabobonów, ale nie ulega on tyla ich wpływowi i jest skłonniejszy do sceptycznego szyderstwa. Fantastyczne postacie przybrał on też sobie po większej części komicznie, a Złemu nadał piętno słabości, skutkiem czego musi on uchylić się przed Bogiem i świętością. Djabeł Krakowiaka jest niedużej postaci, w czerwonym fraczku i stosowanym kapeluszu, laskonogi i ruchliwy, żeby coś złego narobić, zbłąkać podróżnego, kusić kobiety i zawstydzać je. Na imię mu Strala i zdarzało się często, że śmiałki zadrwili sobie z niego. Na jego służbie jest płanetnik, który sprowadza grad i burze, ale cofa się przed dźwiękiem dzwonów kościelnych i poświęconą palmą. Żeńskie demony reprezentuje boginka, która wykrada dzieci położnicom i wymienia na swoje. Ruskiemu upiorowi odpowiada strzygoń, człowiek z podwójnem uzębieniem, który po śmierci pluje i wiele złego sprawia. Obok niego jest strzyga, zmora, żeński upiór. Te istoty mają dwie dusze, z których jedna jest złośliwą; unika się nieszczęścia, dając każdemu dziecięciu na chrzcie świętym dwóch patronów, ażeby zrobić nieszkodliwą także tę drugą domniemaną duszę. Nie brak widocznie czarownic i czarodziejów, ale na czary pomaga prosty środek: zanurza się w wodzie trzy kromeczki chleba i trzy rozżarzone węgliki i daję się tę wodę pacjentowi, na uroki. Jeżeli zachodzi cięższy wypadek, jeżeli np. czary zaczyniono pod progiem domostwa, wtedy trzeba już specyalisty, który ma dosyć mocy, ażeby zdjąć urok. Do stłumienia wiary w czary przyczynili się jednak bardzo wędrowni oszuści, którzy udawali czarowników, a okazali się prostymi złodziejami.

 

Are you looking for the best website template for your web project? Look no further as you are already in the right place! In our website templates section you will find tons of beautiful designs - for any kind of business and of any style. You are in a unique place - join us today BIGtheme NET
O Galicyi i Lodomeryi
Żydzi
Religia żydowska
Obyczaje żydowskie
Polacy i Rusini
Żywioł ludowy
Podhalanie
Krakowiacy
Mazury
Łemki
Bojki
Huculi
Podolcy

 

Skontaktuj się z nami

Stowarzyszenie Promocji i Rozwoju "Młody Mołodycz"
Mołodycz 35, 37-523 Mołodycz

E-mail:          poczta@molodycz.pl
Telefon:        +48 793 577 794

UA-67765325-1